rejestracja | logowanie | newsletter



         


News

Biały kwiat Pacyfiku

, 2010-03-09

Widok z okien samolotu podchodzącego do lądowania na Raiatea był tak wspaniały, że pomimo godzin spędzonych w niewygodnej pozycji i kolejek do odpraw wstąpiły w nas nowe siły.

Uśmiechnięta Polinezyjka z tradycyjnym kwiatkiem za uchem, która była naszym kierowcą, wycałowała nas na powitanie. Tak gorącym przyjęciem wprawiła nas w lekkie zdumienie, ale natychmiast poprawiła humor. Białe kwiaty są symbolem Polinezji i widnieją nawet na ogonach samolotów Air Tahiti. Również miejscowe kobiety przystrojone kwiatami to tutaj powszechny widok, nie jest to więc, jak się spodziewałem, wymarły folklor. Oprócz dekoracyjnej, biały kwiat pełni również funkcję informacyjną. Umieszczony za lewym uchem oznacza, że jego właścicielka jest ,,zajęta", czyli, jak to nazywają miejscowi, ma pełne serce. Kwiatek po prawej stronie świadczy natomiast, że w jej sercu jest jeszcze nieco miejsca, które można wypełnić.
Milczący Bruno
Po bardzo krótkiej podróży (2 km), dotarliśmy do mariny, gdzie stał Marquises 56, sporych rozmiarów, choć niemłody już, katamaran. Miał być naszym domem przez najbliższe 10 dni. Początkowo planowaliśmy zdobywać Polinezję Francuską na nowej Catanie 41, ale jeszcze przed opuszczeniem Polski dowiedzieliśmy się, że utknęła w miejscowym urzędzie celnym. W zamian zaoferowano nam znacznie większy jacht, który posiadał jednak pewną wadę: stałego skippera. Jeszcze w kraju usiłowałem się go delikatnie pozbyć, przesyłając wszystkie niezbędne dokumenty jako dowód mojego żeglarskiego doświadczenia, ale armator zasłaniał się przepisami. Prawdziwy powód, dla którego jego obecność na pokładzie była niezbędna, poznałem jednak w pierwszych dniach rejsu. Na tym świetnie wyposażonym, lecz leciwym jachcie, niemal nic nie działało tak, jak powinno. Zapoznanie się ze wszystkimi trikami przy uruchamianiu odsalarki, generatorów, czy choćby stawianiu grota zajęłoby mi dwa dni intensywnego szkolenia.
Na szczęście nasz skipper, milczący Bruno, znał jacht jak własną kieszeń i walka z techniką spoczywała na jego barkach. Dodatkowym atutem Bruna była oczywiście jego świetna znajomość akwenu oraz lokalnej kuchni. Na wiekowym jachcie z milczącym skipperem wypłynęliśmy na podbój Polinezji.
Wybierz sie tam z nami w najnowszym numerze "Jachtingu"

© 2006-2009 by Twoje Media Sp. z o.o. | Wszystkie prawa zastrzeżone. | Designed by www.Sail-Info.pl

  :: Aktualności   :: Gdzie kupić   :: Archiwum   :: Prenumerata   :: Giełda   :: Kontakt   :: Konkursy   :: Reklama

Żeglarstwo | Rejs | Żeglowanie | Jachty | Barki | Regaty | Łodzie | Żagle | Regaty | Katalog firm | Filmy | Sporty Wodne | Czartery | Mariny | Stocznie |
Linki | Wędkarstwo | Jachting Motorowy | Czasopisma hobbystyczne | Czasopisma dziecięce | Masaż |